Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasza filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasza filozofia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2022

Ruska - czyli fińska jesień

 Wciąż krążymy jeszcze pomiędzy Polską a Finlandią. Robimy przeprowadzkę na raty. Miałem nadzieję, że zdążę w tym roku na ruska, jak w języku fińskim nazywa się jesień, ale nie udało mi się to. Miałem sporo spotkań autorskich i Laponia musiała poczekać.

Nie zdążyłem, ale to nic nie szkodzi. Jeszcze się na nią napatrzę za rok i za dwa i mam nadzieję, że i za dwadzieścia lat. Teraz jesień stała się zadumana, spokojna, nastrojowa. Jest cisza, spokój, natura wyhamowuje i przygotowuje się do zimy. Tę czuć już w powietrzu wyraźnie.




środa, 7 września 2022

Turystyka slow

 Finlandia stwarza idealne warunki do zwolnienia naszego codziennego rytmu i poddania się zadumie. Wspaniałe krajobrazy, mało ludzi, dużo zwierząt i mnóstwo miejsc, które zachęcają by zwyczajnie usiąść i podumać o czymkolwiek. Turystyka bez pośpiechu, bez naładowanego do granic ludzkiej wytrzymałości programu zyskuje w ostatnich latach coraz większą popularność. Świadomi tego turyści szukają spokoju i kontaktu z naturą, a nie pospiesznego przeskakiwania od jednej atrakcji do kolejnej. Brak pośpiechu daje szansę głębszego przyjrzenia się światu. W turystyce slow mamy czas na dokładne poznanie miejsc i ludzi. Mamy czas na rozsmakowanie się otaczającym nas światem. 

Slow tourism posiada także niezwykle istotny aspekt ekologiczny. Nie przemieszczamy się samochodami po kilka razy dziennie, nie emitujemy zatem niepotrzebnego śladu węglowego. Nie da się go uniknąć w ogóle, ale w tej odmianie turystyki niwelujemy go do minimum.

Odwiedzane atrakcje muszą zatem znajdować się w niedużej odległości od miejsca zakwaterowania. Także miejsce przylotu powinno być jak najbliżej. Kiedy już ruszymy w teren, to pokonajmy jak największą cześć trasy na własnych nogach. I spędźmy w terenie jak najwięcej czasu. Rozkoszujmy się pięknem natury na najwyższym dostępnym poziomie.

Planujmy wyjazdy na dłuższe okresy, nie na dzień, czy dwa. Jeśli już mamy przylecieć samolotem, to posiedźmy przynajmniej około tygodnia w docelowym miejscu. Korzystajmy z lokalnych firm i produktów. Dbajmy o miejsca, które odwiedzamy i o siebie. Czerpmy jak największą przyjemność z wycieczki i z kontaktu z naturą. W Finlandii o kontakt z naturą jest niezwykle łatwo. Wystarczy zazwyczaj po prostu wyjść z domu.

Nasza przeprowadzka do Laponii spowoduje także powrót do organizowania turystyki. Turystyki slow właśnie. Trochę tutaj o tym popiszę w najbliższym czasie.




wtorek, 6 września 2022

Lapoński dom

 Przeprowadzka do Finlandii ma wiele aspektów. Najważniejszym jest nasza potrzeba życia jak najbliżej natury. Potrzebujemy tego tak jak powietrza. Nasze życie bez codziennego kontaktu z przyrodą traci sens i znaczenie. W naszym nowym miejscu kontakt z naturą jest na takim poziomie na jakim być powinien.

Dom stoi na leśnej polanie. Najbliższy sąsiad mieszka ponad kilometr od nas. Do najbliższego sklepu i stacji benzynowej mamy 32 kilometry. Do najbliższego jeziora 1,5 kilometra, do kolejnego 2,5 km. W promieniu 5 kilometrów mamy 8 jezior. I wszędzie dookoła las. A w nim renifery, cietrzewie, głuszce, łosie, niedźwiedzie, rosomaki, jastrzębie, bieliki, orły, łasice, sowy, nietoperze i wiele, wiele innych.
Otaczające dom lasy obfitują w jagody, moroszki i grzyby. Grzybów jest tam fenomenalna ilość.
Marzyliśmy o takim miejscu przez wiele lat. Teraz będziemy tam mieszkać.




środa, 31 sierpnia 2022

Natura, głupcze!


Ludzie wyprowadzają się na wieś, by kosić trawę wokół domu co kilka dni, płoszyć krety, truć owady i generalnie czynić sobie ziemię poddaną. Nie lepiej byłoby im mieszkać w mieście? Nie mieć całej tej bezsensownej roboty na głowie? Przecież przyroda nie jest im do niczego potrzebna. Oni jedynie ją zwalczają. Widzę to każdego dnia i nocy na polskiej wsi. To jeden z powodów emigracji do Finlandii. Tam mamy kawałek zapuszczonego lasu, który rośnie sobie jak chce i nie mamy
najmniejszego zamiaru niczego w nim wycinać. Przyrodę musimy chronić za wszelką cenę, bo tylko w niej może istnieć ludzkie życie. Jeśli wszystko wykosimy to zginiemy jako gatunek ludzki. Zrozummy to wreszcie.

Na zdjęciu nasz osobisty, nieco omszały głaz leżący sobie obok naszego fińskiego domu.

czwartek, 23 czerwca 2022

Rasti

15 czerwca umarła Rasti. Ostatnia weteranka Inarijarvi Expedition.  Teraz z uczestników tamtej wspaniałej wyprawy żyjemy już tylko my.


Życie z wieloma psami to fantastyczna sprawa, z której warto uczynić sposób na życie. Jednak takie życie nie jest usłane różami. Życie to także kończąca je niechybnie śmierć. To tej śmierci przeżywanie. Im większa psia rodzina, tym więcej śmierci, tym więcej śladów i blizn na psychice. I rozmaite problemy, z którymi trzeba sobie radzić lepiej lub gorzej. Śmierć należy jakoś tam oswoić, bo inaczej popadniemy w szaleństwo. Ostatnio przyszło mi do głowy, że tak naprawdę śmierć nadaje sens życiu. Gdybyśmy byli nieśmiertelni, to wszystko nie miałoby znaczenia. Nie odczuwalibyśmy presji czasu, nie musielibyśmy się śpieszyć. Na wszystko mielibyśmy czas w nieograniczonych ilościach. Nie dziś to jutro albo za sto lat. Nie wiem, czy byłoby to dobre. Śmierć umieszcza życie w konkretnych ramach. Określa je. Mamy tyle i tyle i nic więcej. Albo zdążymy, albo nie. Ponadto śmierć tworzy dramaturgię życia. Bez niej wszystko byłoby jałowe i bezpłciowe. Nudne i monotonne. Na dodatek życie wieczne byłoby niezwykle męczące. Znosić ludzka głupotę i zło całymi wiekami jawi i się istnym koszmarem. A tak przemęczymy się te kilkadziesiąt lat i fru w niebyt i w święty spokój.

Śmierć jest okrutna i mało estetyczna, ale jest też wytchnieniem, wyzwoleniem z więzów cierpienia, niesprawności, starości. Bywa błogosławieństwem. Owszem, nigdy nim nie jest śmierć przedwczesna. Taka nie ma żadnego sensu i wyłącznie jest bólem dla tych, co zostają.

Tak sobie próbuję oswoić umieranie, by zwyczajnie nie zwariować i móc robić to, co kocham. Żyć z psami i nie umierać z każdym z nich z osobna.

Żegnaj Rasti. Do zobaczenia, być może w lepszym świecie.


sobota, 18 czerwca 2022

Maj



Maj to miesiąc obchodzonych u nas urodzin. 1 maja obchodziła swe urodziny Arina, 3 maja Adi i Emi, 8 maja Baru, a 26 Henia. Mieliśmy w związku z tym sporo okazji do świętowania.

Maj to także miesiąc licznych spotkań autorskich w bibliotekach. Od 8 maja do 15 trwał przecież Tydzień Bibliotek. Dla nas oznaczał on trzynaście spotkań w różnych miejscach. I nad morzem, i na Dolnym Śląsku, i w województwie kujawsko-pomorskim, i łódzkim oraz opolskim. W całym maju spotkań było 22. Każde z nich to okazja opowiedzenia widzom, o tym, że należy żyć w zgodzie z samym sobą, w zgodzie z naturą, z poszanowaniem praw zwierząt i z dbałością o zwierzęta i cały otaczający nas świat. Bez tego przestaniemy by dobrymi ludźmi. Spotkaniowa opowieść jest także o pasji, o życiu wypełnionym pasją i próbami jej realizacji. Także o zasadach regulujących takie życie. Albowiem w naszej pasji musimy mieć baczenie na świat wokół. Nie możemy jej realizować jego kosztem. Nie możemy eksploatować świata, nie możemy go burzyć. Nasza pasja musi być dla niego czuła i o niego dbająca. Tak samo dbać musimy o nasze zwierzęta. Nie możemy pasji realizować ich kosztem. One muszą brać udział w naszych działaniach ku własnemu szczęściu. Muszą to kochać, musza lubić być w terenie i z nami. Tylko wtedy nasze działania mają sens. I jeszcze dziać się to musi bez presji, bez pośpiechu. W ciszy i w spokoju. Tylko to ma sens. Nie w tłumie, nie w galopie i dzikim dążeniu do jakiegoś wydumanego sukcesu, jak ma to miejsce w sporcie wyczynowym. Nie, nie tędy droga. Odrzucam całe to zamieszanie, tę chorą rywalizację, tę potrzebę zwyciężania i pokonywania konkurentów i sił natury. W miejscu tego umieszczam pokonywanie wyłącznie własnych słabości i obcowanie z pięknem i potęgą natury. Kontakt z nią będący celem samym w sobie. Wyprawy psim zaprzęgiem odbywane dla samego bycia wśród natury, bycia z psami. Po prostu bycia na trasie. I to wszystko. Absolutnie wszystko. Poza tym nie ma nic, bo TO jest wszystkim.

Nie pojechałem na wyprawę tej zimy i okropnie brakowało mi nomadycznego życia, ale dzięki spotkaniom w rozmaitych miejscach w Polsce, miałem jednak okazję nieco takiego życia zaznać. Nie było mnie w domu przez wiele majowych dni i w tym czasie domem  stał mi się stary Volkswagen Transporter, niemal żadnym nakładem środków finansowych przerobiony na kampera. Mieszkałem w nim, podróżowałem nim i zażyłem nieco szczęścia mogąc w towarzystwie Heni poszwendać się po górach. Byłem w Sokolikach u podnóży Karkonoszy, byłem na Ślęży, obeszliśmy dookoła zamek Książ, a na koniec w Heniutki urodziny włóczyliśmy się po czeskim Skalnym Mieście w Adrspachu. 

Kamper, nie ważne za ile pieniędzy zrobiony, czy kupiony, daje ogromne możliwości. Oszczędza czas i pieniądze oraz pozwala poczuć się wolnym. Ot cała frajda z podróżowania takim autem. Mam nadzieje, że to nie ostatni raz.








poniedziałek, 14 marca 2022

Droga Psa

 


Wojtek Kurtyka, jeden z największych himalaistów świata, wiele lat temu, swoją życiową drogę przez najtrudniejsze góry świata, nazwał Ścieżką Góry. Nawiązywał w ten sposób do starego samurajskiego kodeksu Bushido i zawierającej się w nim Drogi Miecza.

Drogi, którą podążał świadomie japoński wojownik. Będącej zarazem drogą do celu i celem samym w sobie. To buddyjska filozofia stawiająca na piedestale samą drogę. Samo dążenie do celu.

Kurtyka wzorem samuraja kroczył swoją Drogą Góry poświęcając się jej całkowicie. Stawiając przed sobą wielkie cele i robiąc wszystko co należy, aby je realizować.
To trudna droga. Wymagająca ogromnego samozaparcia i jeszcze większej pewności jej celu. Do tego im cel ambitniejszy tym ryzyko porażki większe. Ale jak ktoś kiedyś powiedział "dla wielkiej sprawy honornie jest nawet zginąć".
Otóż to, tylko wielkie cele warte są tego, aby im się poświęcić. Dla osiągnięcia wielkich celów warto poświęcić całe życie. Choćbyśmy nawet nigdy nie zdołali ich osiągnąć. Ważne, że próbujemy, że walczymy. Bierni nie osiągają niczego. "Kto ryzykuje ten pije szampana":))

środa, 9 marca 2022

Medytacja


 Mało jest tak sprzyjających momentów do zastanowienia się nad życiem i sobą, jak czas długiej wyprawy. Przemierzamy ogromne odległości z psami. Rytm ich biegu wprowadza nas w pewien rodzaj transu. Sanie suną kołysząc się jedynie na nierównościach trasy, a nasz umysł ogarnia spokój. Prawdziwy błogostan.
Mushing tak ma, że wymaga zupełnego skupienia z jednej strony, ale zarazem daje mnóstwo spokoju. Ten przychodzi natomiast kiedy już wszystko opanujemy i mamy to pod kontrolą.
Wtedy zapadamy w trans. Nie tylko my, bo psów tak samo to dotyczy. Ich transem jest bieg. Jednostajny, miarowy kłus, od czasu do czasu przeplatany takim swoistym galopkiem, który być może pozwala im zachować kontakt z rzeczywistością. I wrócić od czasu do czasu do realnego świata.

Kiedy tak podróżujemy, to nasz umysł otwiera się na wiele bodźców przeoczanych na co dzień. W transie jesteśmy na nie bardziej otwarci i łatwiej im dostać się do naszych myśli.

Psy biegną, sanie suną, śnieg trzeszczy pod płozami, a nad głowami mamy zorzę polarną dodającą magicznej aury temu wszystkiemu. Myśl ma okazję wejść w obszary rzadko przez siebie odwiedzane i dotknąć spraw nawet zapomnianych.

Cisza panuje w naszych głowach. Milknie na dobre zgiełk cywilizacji. Stapiamy się w jeden twór z psami, śniegiem, powietrzem, słońcem i zorzą. Jesteśmy cząstką natury. Jedną z bilionów cząstek, z których składa się wszechświat. W takim momencie czujemy to wyraźnie.
Ten stan trwa i trwa, a my postępujemy przez śnieżne pustkowia, dalecy od ludzi i ich problemów.
Taki jest mushing.
To jest medytacja. Nawet nie wiemy dokładnie co wtedy dzieje się w naszych głowach. Albo nie pamiętamy po wszystkim. Od czasu do czasu przerywamy ten stan, by sprawdzić czy wszystko w porządku i zaraz zapadamy w niego ponownie.

To uzależnia. Co jakiś czas potrzebujemy takiej medytacji i wyciszenia. Jazda z psami przez śniegi Laponii daje nam go zawsze. Dlatego wciąż tam wracamy.

Riisitunturi

  W Parku Narodowym Riisitunturi jest kilka miejsc, w których można przenocować. To jest najbardziej wypasione. Sześcioosobowa chata, wyposa...