Dzisiejszej nocy wreszcie się zlitowała. Chmury sobie odeszły i oto ona. Co prawda ze zdjęciem zrobionym telefonem szału nie ma, ale jakby nie patrzeć to pierwsza zorza sfotografowana przy domu. Bez szukania jej gdzieś daleko. Ot zwyczajnie wyszedłem za drzwi i mam ją.
