Wydawnictwo Bubo to nasze małe, ale własne wydawnictwo. Witryna wydająca moje książki. Dwie jak dotąd. Niebawem dołączy do nich trzecia pod tytułem "Ponad wszystko".
Nasze wydawnictwo jest rodzinną, mikroskopijną firmą, w której wszystko robimy sami. Ja piszę, Daria jest pierwszym redaktorem i recenzentem, a po jej obróbce książki trafiają do nadredaktora Bartka Mełnickiego, który tekst zamienia w książkę i ebooka. Potem pozostaje już tylko druk i sprzedaż. Tą ostatnią zajmujemy się znowu samodzielnie, bo nie jesteśmy w stanie sprostać realiom panującym w hurtowniach i wielkich księgarniach. Rabaty, długie terminy płatności i niskie marże dla wydawcy, to warunki zupełnie nie dla nas.
Wydawanie i pisanie książek to pasja, ale i sposób na opłacenie rachunków. Stąd świadoma decyzja, by zajmować się także dystrybucją książek. W takim systemie działania niezwykle istotne są spotkania autorskie. To one dają realną szansę na dotarcie do czytelnika i opowiedzenie swojej historii. To dzięki spotkaniom świat dowiaduje się o moich książkach. Poza tym są one dla mnie prawdziwą przyjemnością. Uwielbiam opowiadać historie, których doświadczyłem. Uwielbiam mówić o naszych wspaniałych psach. O ich życiu i pasjach. O tym jak są inteligentne i jak wielkich mamy w nich przyjaciół. O każdym z naszych psiaków mogę mówić godzinami. Ponadto nie potrafię żyć bez kontaktu z naturą. Uwielbiam przebywać wśród drzew, rzek i jezior. Potrzebuję do szczęścia wiatru, słońca i nieba. O tym także opowiadam. Również o tym, jak potężna i piękna jest przyroda. Jak wspaniale jest czuć wiatr na twarzy i mróz szczypiący policzki. Mówię o słońcu, wichrze, śniegu i lodzie. O Laponii, o Arktyce. O ludziach i zwierzętach Dalekiej Północy. O zorzy polarnej i polarnej nocy. O reniferach i Samach, ich pasterzach. Opowiadam co czuje człowiek przemierzający arktyczne pustkowia jedynie ze swoimi psami, z którymi tworzy jeden zespół. Zespół niezwykle silnie związany ze sobą. Psio-ludzki zespół, w którym jeden jest za wszystkich i wszyscy za jednego. Najprawdziwsze partnerstwo i braterstwo.
Dlatego bardzo się cieszę na czekające mnie spotkania w najbliższym czasie. Pierwsze już jutro w Grębocicach na Dolnym Śląsku. Potem nadejdzie maj, najpiękniejszy miesiąc, a w nim Tydzień Bibliotek i worek ze spotkaniami rozwiąże się całkiem. We wszystkich tych spotkaniach towarzyszyć mi będzie Henia albo Flicka. Jesteśmy razem na szlaku, razem w życiu, to i na spotkaniach nie może być inaczej.
Zdjęcie dzięki uprzejmości Biblioteki Miejskiej w Chodzieży.